wtorek, 4 czerwca 2013

Ona - antybohaterka


Człowiek błądzi, poszukuje właściwej drogi.
Potyka się, by móc potem wstać i znaleźć coś, co nazywa imitacją szczęścia.
Nikt nie jest idealny, każdy ma prawo zasiedlić się we własnym Edenie. 

A ona? 

Ona dalej nie znalazła odpowiedzi na nurtujące ją pytania i długo nie znajdzie.
Nazywa się Antonina Okuniewska, ma dwadzieścia trzy lata i już zepsuła sobie życie

4 komentarze:

  1. Już nie mogę się doczekać tego, co przyniesie ze sobą ta historia! Mamy wspólny początek, tym razem wytrwamy, M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem totalnie zauroczona jak i opisem tak i szablonem. Nie mogę się doczekać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Urzekł mnie nagłówek, Antybohaterka (swoją drogą, cholernie spodobało mi się to połączenie...) zaciekawiła. Jestem ciekawa tego, jaką historię przyniosą dalsze części.

    Jednak trochę mnie irytuje ta ilość entera. Wiem, czepiam się, nie przejmuj się - tak już mam.


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tytuł bloga (mogą tak to nazwać?). Skojarzył mi się z Różewiczem i jego "Kartoteką" - choć tam był Bohater, ale i tak jestem prawie pewna, że w pewnym momencie ktoś - chyba któryś ze Starców z Chóru - tak go nazywa, Antybohaterem. Lubię Różewicza. I lubię tę historię, "pokochałam ją na starcie", parafrazując czyjeś słowa.

    Spodobał mi się ten wpis. Nie wiem, czy mogę to nazwać prologiem, dla mnie to taka kartka do połowy zapisana (jeszcze) mało czytelnym drukiem, przypadkiem wyrwana z czyjegoś pamiętnika.

    Powiem szczerze: był moment, kiedy czytałam te kilkadziesiąt słów w kółko i w kółko... i coś mi nie grało. Chociaż bardzo podoba mi się fragment (właściwie zdanie) o Edenie, to jednak nie byłam przekonana co do tego "zasiedlić się". To pewnie przemęczenie (tak, nic-nie-robieniem), bo jednak słowniki mówią mi, że to nie jest błąd.

    Nie wiem, czy wiesz - pewnie nie - ale uwielbiam imię Antonina. W połączeniu z tym genialnym nazwiskiem (skąd ono?) podoba mi się jeszcze bardziej. Ostatnie zdanie jest jak wisienka na pysznym torcie - niby nic, niby takie proste, szału nie ma, a jednak dodaje smaczku i fajnie - "w dwóch słowach" - obrazuje całą historię, przynajmniej jej zarys.

    Czekam z niecierpliwością i co jakiś czas będę tupać nóżką, co by Cię skłonić do szybszej publikacji.

    Aillie

    OdpowiedzUsuń